Cykl rzeźb Jana Musiałowskiego “Struktury Energii”

Żyjemy w epoce, w której na ziemi spotyka się więcej przedmiotów niż kiedykolwiek. Do rzeczy już istniejących dochodzą codziennie tysiące nowych. O wiele mniej niestety znika. Konsumpcjonizm galopującej cywilizacji niesie za sobą także realne problemy z odpadami, powstałymi podczas procesów produkcji. Jan Musiałowski postanowił zwrócić na ten problem uwagę i odkryć na nowo potencjał odpadów. Prace można obejrzeć w warszawskiej Galerii Sztuki ToTuart.

Artyści już dawno przestali stać na uboczu problemów współczesnego świata. Wielu z nich poszukuje nowego języka komunikacji ze swymi odbiorcami i zaczyna interesować się materiałami charakterystycznymi dla szeroko pojętej architektury. Jednocześnie martwi ich konsumpcjonizm i narastający problem odpadów przemysłowych. To właśnie na bazie tych cywilizacyjnych rozterek, powstał koncept wspólnego projektu „Struktury Energii” i Galerii Totuart z udziałem Jana Musiałowskiego.

Głównym założeniem projektu było pokazanie, że nawet najdrobniejsze materiały można wykorzystywać ponownie i tworzyć z nich sztukę. W tym przypadku niepotrzebne próbki wycofywanych z produkcji odcieni powierzchni Silestone stały się idealnym materiałem do tworzenia oryginalnych artystycznych form. 

Jako artysta staram się skupić na dostrzeżeniu niematerialnych kształtów, wyobrażeniu sobie form, jakie energie mogą przedstawiać. W mej twórczości poświęcam się badaniu materiałów, z których tworzę prace. Staram się znaleźć z materią wspólny język, dzięki któremu odkrywam ukryte w niej bodźce. Materiały posłużyły mi jako powierzchnia, która jednocześnie tworzy strukturę rzeźby. Koncepcją mozaiki nawiązuję do cennej filozofii zero-waste. W prezentowanych pracach postawiłem na syntezę i jednolitą gamę barw. Rzeźby swą kompozycją odnoszą się do abstrakcyjnych, organicznych kształtów. Dzięki spękaniom powierzchnia ożywa i migocze, nadając im wyjątkowy charakter” – opowiada o swych dziełach Jan Musiałowski. 

OKK PR, oprac.red.AS

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*